PODSUMOWANIE MIESIĄCA : MAJ.

Witajcie! podsumowanie miesiąca maj zdjęcia podróż Zakopane kosmetyki książka pielęgnacja

Tak, znów napiszę, że czas pędzi nieubłaganie i pokazuje mi dobitnie, że niewiele mam do gadania w tej kwestii. I właśnie dlatego, że ten okrutny czas przelatuje przez palce, rzadziej wstawiam wpisy, ale także odkładam wiele istotnych rzeczy na później. Poza tym ciężko mi się ostatnio zorganizować. Sesja, kolokwia końcowe – wszystko sprzymierzyło się przeciwko mnie, a ja nie potrafię się w tym odnaleźć. Jednak w końcu przysiadłam, by dla Was napisać – tym razem podsumowanie miesiąca. Już teraz wiem, że ten wpis będzie strasznie chaotyczny.

Nie gniewajcie się. podsumowanie miesiąca maj zdjęcia podróż Zakopane kosmetyki książka pielęgnacja


Zacznijmy od…

Wyjazdu! W tym roku również majóweczka mnie nie rozczarowała. Wyruszyliśmy z lubym do Zakopanego i chociaż było to tylko kilka dni, chętnie podzielę się z Wami paroma zdjęciami :>



Droga autobusem nieco się ciągnęła, ale za to miejscówka wszystko wynagradzała. Szkoda, że w drodze powrotnej nie udało nam się wyhaczyć równie dobrej, ale lepsze to niż nic 😀 A poza tym na bilety po złotówce się nie narzeka, prawda? podsumowanie miesiąca maj zdjęcia podróż Zakopane kosmetyki książka pielęgnacja




Na początku na Krupówkach były tłumy, ale już pod koniec naszego wyjazdu, widocznie się poluźniło. Ludzie wrócili do domków, urlopy się pokończyły.



Pierwszy raz wjechałam na Gubałówkę, zamiast wejść. Ale jak to mówią – wszystkiego trzeba w życiu spróbować.



Pizza z oscypkiem była OBOWIĄZKOWYM punktem wycieczki, jak na pizzożerców przystało. Ale nie, nie jedliśmy tylko pizzy 😀 podsumowanie miesiąca maj zdjęcia podróż Zakopane kosmetyki książka pielęgnacja



Moja mina wyraża na tym zdjęciu więcej niż tysiąc słów, ale wcale nie było tak, jak myślicie. Poza tym, że już z pięć osób powiedziało mi, że rybkę to się je nad morzem, a nie w górach ( Tak, wiem!) to muszę przyznać, że zjadło mi się smacznie. A klimat tego miejsca tylko sprawił, że jeszcze bardziej zapragnęłam spakować walizki i wynieść się na południe.



W Zakopanem nawet spacery do sklepu są wyjątkowe *.*



W maju udało mi się również zaliczyć Noc Muzeów! Spędziłam naprawdę wspaniałe chwile, choć tak naprawdę nie udało nam się zwiedzić zbyt wielu muzeów. Daliśmy jednak radę wysłuchać chóru w kościele Mariawitów, obejrzeć Muzeum Poczty oraz popływać po Wiśle 😀 I to właśnie z rejsu mam kilka fotek, chociaż nie mogę sobie wybaczyć, że nie wzięłam ze sobą aparatu. Ich jakoś pozostawia wiele do życzenia, ale przecież nie to jest najważniejsze.





Oprócz tego…



Boziu, w końcu udało mi się zjeść burgera! Nawet sobie nie wyobrażacie ile czasu za mną chodził, ciągle mi jednak coś wypadało. A to czasu nie było, a to nie mogłam ze względów zdrowotnych, a to bliżej było do innego lokalu. Ale nareszcie się udało! I dlatego musiałam się aż Wam pochwalić 😀


Polecam książkę!



Chociaż na tym zdjęciu słabiej ją widać, to na razie chciałabym zwrócić Waszą uwagę na „Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku”. Świetna pozycja, w którą powinna się zaopatrzyć każda osoba, interesująca się pielęgnacją swojej skóry. Napisane przystępnie, prezentuje się uroczo, ale przede wszystkim zawiera w sobie wiele informacji dla typowych laików, którzy chcieliby się dowiedzieć, czemu mają porządnie myć buzię, czym ją tonizować i dlaczego oraz czy muszą iść do kosmetyczki, by zafundować sobie kurację kwasami ( Podpowiem – nie muszą). To wszystko zebrane w jedno. Świetny przewodnik, do którego na pewno jeszcze nie raz wrócę.


Film…



Może nie do końca film, lecz bajka. Wiem, że to było już dawno, ale mijałam się z „Odlotem” i nie mogliśmy na siebie trafić. Do czasu! Obejrzałam i totalnie zakochałam się w tej historii. Nic dodać, nic ująć. Każdy powinien poświęcić jej chwilę swojego cennego czasu. Bajki naprawdę uczą.


Ulubieńcy kosmetyczni.



Ava Aktywator młodości z witaminą C – ten produkt robi dla mojej skóry same dobre rzeczy. Nie od razu, ale po czasie zauważyłam efekty, z którym jestem bardzo zadowolona 🙂



Okazało się, że nie taki kwas straszny jak się obawiałam Bielenda mnie tym serum zupełnie zaskoczyła, chociaż pewnie, gdyby nie książka pani Barbary Kwiatkowskiej, nawet przez myśl by mi nie przeszło, by je kupić. A kupiłam i bardzo dobrze! podsumowanie miesiąca maj zdjęcia podróż Zakopane kosmetyki książka pielęgnacja



Te trzy kosmetyki razem czynią na mojej skórze CUDA. Kolejne serum od Bielendy, znów z polecenia pani Kwiatkowskiej. Żaden z tych kosmetyków mnie nie uczula, nie krzywdzi, a ratuje.


Podsumowując


Robię ostatnio troszkę mniej zdjęć, ale mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni. Ten tydzień będzie bardzo wymagający, więc nie wiem czy znajdę czas na produkowanie postów, ale w następnym już na pewno. Wrócę z kolejną dawką tekstów, mam nadzieję ciekawych.


Jak Wam minął maj? Chcielibyście polecić mi jakieś książki/filmy, bądź piosenki? Jestem otwarta na propozycje! 😀

Całuję! :*

PS. Jeżeli jesteś tu pierwszy raz i uwielbiasz azjatycką pielęgnację, możesz poszukać na mojej stronie innych postów z nią związanych. Zacznij od tonizowania, o którym pisałam w tym miesiącu: klik.

4 przemyślenia nt. „PODSUMOWANIE MIESIĄCA : MAJ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *