RECENZJA FILMU: ONA TO ON.

Witajcie! recenzja Ona to on 

Niedzielna recenzja znów na czas! Tym razem pod lupę weźmiemy film pt. „Ona to on”( 2006). Od lat chciałam go obejrzeć, lecz nie pytajcie mnie, czemu zrobiłam to dopiero w zeszłym tygodniu. Tak wyszło. A że lubię sobie pogadać na temat komedii romantycznych, postanowiłam, że tym razem odpuszczę sobie gadaninę na temat kinowych nowości i powiem coś o filmie, który już ma kilka lat ( 11!). recenzja Ona to on 



Fabuła:

Ona to on, czyli… Jak się domyślacie – dziewczyna zamienia się w chłopca. Ale czemu? To dość banalne – Viola uwielbia piłkę nożna, ale w szkole rozwiązują jej drużynę. Chce za wszelką cenę udowodnić swojemu ex chłopakowi oraz innym, że dziewczyna może spokojnie mierzyć się w tej konkurencji z zawodnikami płci męskiej. I nagle nadarza się idealna okazja! Jej brat, Sebastian akuratnie przed rozpoczęciem nowej szkoły, wyjeżdża na jakiś czas do Londynu. Jako, że rodzeństwo jest do siebie bardzo podobne, Viola postanawia podać się za Sebastiana i dostać do tamtejszej drużyny piłkarskiej, która za jakiś czas ma rozegrać mecz z jej szkołą. Cudowny zbieg okoliczności!



Viola to typowa chłopczyca, więc zadanie powinno być dla niej względnie łatwe, jednak jak się okazuje, wtopienie się w męskie otoczenie bywa trudne, gdy jest się kobietą. Trzeba jakoś zdobyć sobie szacunek, sympatię, a przy tym jeszcze się nie wydać. Na początku jest trudno, ale z czasem jakoś jej się udaje przebrnąć dalej. I pewnie jej plan nie doznałby uszczerbku, gdyby nie drobny trójkąt miłosny, w który niechcący się pakuje. Trudno przecież mieć za współlokatora Channing’a Tatum i wyjść z tego cało, prawda? recenzja Ona to on 



Nie jest wysoko lotne dzieło, po którego obejrzeniu zapadamy w zadumę i zastanawiamy się nad sensem naszej egzystencji. Jest to film, przy którym można się pośmiać i przyznaję, że ja się trochę pośmiałam. Gra aktorska Amandy Bynes ani nie zaskakuje, ani nie zawodzi, jest całkiem przeciętna. Nawet Channing nie błyszczy na ekranie. Mimo wszystko film ogląda się całkiem przyjemnie. recenzja Ona to on 



Komedia omyłek z uroczym romansem w tle. Chwilami nierealistyczna, ale przecież filmy i książki nie zawsze muszą być realistyczne – do tego mamy życie. Realne do bólu. Film oceniłabym na 6 punktów na 10, bo chociaż było przyjemne, to oglądałam wiele lepszych komedii romantycznych.


A czy Wy mieliście okazję oglądać ten film?

Gdybyście mieli jednak ochotę na nieco inny film i miłości, zapraszam do recenzji: tu coś na Was czeka 🙂

PS. Zapraszam jutro na kolejny post!

Całuję! :*

6 przemyśleń nt. „RECENZJA FILMU: ONA TO ON.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *