RECENZJA KSIĄŻKI: DWÓR CIERNI I RÓŻ.

Witajcie! Dwór cierni i róż – recenzja 

Chyba wszyscy znamy bajkę o Pięknej i Bestii, bo i mało jest osób, które albo nie słyszały tej opowieści, albo nie oglądały przepięknej bajki Disneya o tym samym tytule. Nawet teraz, gdy o tym myślę, mam przed oczyma Panią Imbryk, żółtą suknię Belli, a w uszach rozbrzmiewa „Tej historii bieg„. Jakimś cudem ten rok stał się dla mnie powrotem do dzieciństwa, bo własnie tę bajkę lubiłam najbardziej. Nie dość, że do kin niedawno trafiła ekranizacja z Emmą Watson w głównej roli – Pięknej (Tak w ogóle to o filmie pisałam tutaj). Teraz za namową znajomej, sięgnęłam po „Dwór cierni i róż„. Dwór cierni i róż – recenzja 

Fabuła:

Światem rządzą magiczne i śmiertelnie niebezpieczne istotny – fae. Żaden człowiek nie ma w starciu z nimi większych szans. A jednak Feyra wyrusza na polowanie, by nakarmić swoją głodującą rodzinę, za którą czuje się odpowiedzialna i zabija olbrzymiego wilka. Niedługo potem do jej domu wpada wściekły fae, bez wątpienia pochodzący z wysokiego rodu i żąda od dziewczyny zadośćuczynienia za czyn, jakiego dokonała. A udało jej się zabić jednego z nich. Oko za oko, ząb za ząb – za odebranie życia fae, Feyra również musi oddać swoje życie. Tamlin pozostawia jej jednak wybór: albo sam rozszarpie ją na strzępy, albo zabierze ją do swojej posiadłości, w której dożyje kresu swoich dni. Dla Feyry, nienawidzącej tych istot magicznych, wybór wcale nie wydaje się oczywisty. Gdyby jednak Tamlin rozszarpał ją na samym początku, nie byłoby książki, prawda?

Zmierzają zatem razem do Pryhianu – ona nienawidzi jego, a on jej. Dwór cierni i róż – recenzja 

5 groszy ode mnie:

No i teraz słuchajcie – jestem tą książką absolutnie oczarowana. Nie wiem czy to dlatego, że z góry założyłam, że jest dobra, skoro znajoma tak ją zachwalała, ale po prostu nie mogę wyjść ze zdumienia. Dawno nie pokochałam żadnej książki z całego serca tak, jak tej. Owszem, były takie, które mnie ciekawiły, wzruszały i rozśmieszały. Ale w tej jest coś magicznego. I nie chodzi tu tylko i włącznie o fae.

Ale przejdźmy do rzeczy:

Mam ostatnio absolutnie potąd (po nos) młodzieżówek z młodzieżowymi, nieco naciąganymi romansami. Wiem, że jest mnóstwo świetnych książek z tego gatunku, ale mam teraz taki okres, kiedy ich nie trawię. A tutaj bohaterka ma 19 lat, co czyni ją już w miarę dojrzałą. Szczególnie, że poza wiekiem, dojrzały jest przede wszystkim jej charakter. Doceniam to, że również i romans (No heloł, „Piękna i Bestia” – romans był oczywisty, to nie spoiler!) był subtelny i wspaniale skonstruowany. Nic nie działo się za szybko, a wręcz przeciwnie – w odpowiednim dla siebie czasie.

Jestem też pod wrażeniem kreacji bohaterów drugoplanowych. Nie oszukujmy się, ich obecność również ma niemałe znaczenie, w kwestii fabuły. Opisy magicznych stworzeń, ich specyficzny sposób bycia i podejście względem Feyry. Było w tym coś satysfakcjonującego – nikt nie witał znienawidzonego przez swój gatunek człowieka z otwartymi ramionami. Dzięki temu byłam w stanie całkowicie wtopić się w tekst, nie kwestionując niczego.

Bohaterowie:

Wróćmy jednak na moment do głównych bohaterów, a może nawet do bohaterki. Feyra jest człowiekiem, który nie może równać się pod żadnym względem z niesamowitymi fae – nie jest tak piękna jak oni, tak silna, nie ma magicznych mocy. Właściwie wypada przy nich całkiem blado.  Ukłony do autorki za to, że nie próbowała zrobić z marnego człowieczyny czegoś, czym nie jest. Cieszę się, że Feyra pozostała człowiekiem, a Sarah J.Maas nie próbowała zrobić z niej superbohaterki, która nagle odkrywa swoje nadludzkie moce i jest w stanie zabić wszystko i wszystkich. Feyra nie była chodzącym ideałem i oto to, co według mnie jest najlepsze w tej książce.

W kwestii Tamlina nie będę się rozwodzić – myślę, że niemalże każda kobieta, która polubi tę książkę, polubi także Tamlina. BardzoDwór cierni i róż – recenzja 

Na początku książki czytelnik ma czas, aby zaznajomić się z postaciami oraz światem, ale kiedy akcja już się rozkręci, to na całego. Było wiele momentów, które ogromnie mi się podobały, ale oczywiście nie mogę o nich napisać, bo byłoby to okrutnym spoilerem. Cieszę się, że wokół najważniejszej części fabuły niemalże do końca była rozsiana tajemnica. Czytelnik czyta, czyta i tak naprawdę nie do końca wie, czego się może spodziewać. Często zdarzało mi się przewidywać dalsze poczynania bohaterów, a tutaj udało im się mnie zaskoczyć.

Podsumowanie:

Wiem, rozpisałam się, ale uwierzcie mi, gdyby spoilery były dozwolone, pisałabym o tej książce dużo więcej. Z zapartym tchem czekam na ekranizację i oczywiście liczę, że lada moment wezmę się za kolejny tom, który zresztą już patrzy na mnie z mojej biblioteczki. Czekam na odpowiedni moment. Dwór cierni i róż – recenzja 

 

Tytuł: Dwór cierni i róż.

Autor: Sarah J. Maas

Tłumaczenie: Jakub Radzimiński

Ilość stron: 524

 

 

12 przemyśleń nt. „RECENZJA KSIĄŻKI: DWÓR CIERNI I RÓŻ.

  1. Książka czeka na moim czytniku już od dawna, dlatego mam nadzieję, że jak najszybciej znajdę na nią chwilę wolnego czasu. Zapowiada się bardzo klimatycznie i nieco magicznie 🙂

    Pozdrawiam,
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    1. U mnie też czekała, aż się doczekała. Mam nadzieję, że Tobie też przypadnie do gustu nie będzie mowy o rozczarowaniu.

      Również pozdrawiam! 🙂

  2. Kocham tę książkę całym serduchem, nawet sobie nie wyobrażasz. Uwielbiam Feyrę, uwielbiałam Tamlina, Luciena i całą resztę… no i Rhysa oczywiście, miłość mojego życia. Czytaj drugą część, będziez zachwycona!

    1. Ojej! No teraz to na pewno ją przeczytam! Rhys też jest cudowny, ale na razie u mnie wygrywa Tamlin. Czuję, że drugi tom namiesza 😀

  3. Muszę w końcu sięgnąć po ten cykl. Zbieram się już od jakiegoś czasu, chociaż początkowo byłam kompletnie nieprzekonana. Jednak wydaje mi się, że to będzie bardzo ciekawy, nowy świat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *