Błędy w pielęgnacji, które sama kiedyś popełniałam.

Jeżeli regularnie zaglądacie moją stronę, to pewnie wiecie, że mam małego hopla na punkcie pielęgnacji. Z makijażem dopiero zaczynam się zaprzyjaźniać, ale pielęgnacja mojej cery jest dla mnie najważniejsza, nawet teraz, gdy przeżywa ona ciężkie chwile, a może szczególnie teraz. Przedwczesne starzenie, wysuszona skóra czy niedoskonałości, są często napędzane przez nas samych. Nie zdajemy sobie czasem sprawy z tego, że walczymy nie tak, jak powinniśmy i tak naprawdę cały czas broń mamy skierowaną w swoją stronę. A w ten sposób tej walki nie mamy szansy wygrać.

Ostatnio przysiadłam i spisałam kilka błędów, które niegdyś sama popełniałam, bo przecież na takowych najłatwiej się uczyć. Być może znajdziecie wśród nich i takie, które dotyczą Was samych. Moja skóra, pomimo obecnych trudności, dzięki pozbyciu się negatywnych czynników, przestała być sucha, przestała się łuszczyć, a i zaczerwienienia rzadziej się na niej pojawiały.

Kiedyś jednak nie było kolorowo. A to dlatego, bo wielu rzeczy najzwyczajniej w świecie nie wiedziałam. A więc dzisiaj przedstawię Wam moje błędy, aby Ci, którzy jeszcze je popełniają, mogli się nad nimi zastanowić  Zapraszam!

1. „Kupię do cery suchej, bo moja to chyba sucha. Albo do mieszanej…?”

Wiem, wciąż wałkuję kwestię typów cery. Pomagałam Wam określić Wasz typ w tym poście. Potem wspominałam, że łatwiej jest zaoszczędzić gotówkę, jeżeli wiemy, czego dokładnie szukamy. Dlatego powtórzę raz jeszcze – jeśli wiesz jaki rodzaj skóry posiadasz, wiesz również czego ona potrzebuje. Jeżeli zaś wiesz, czego potrzebuje, możesz jej to spokojnie dostarczyć i uczynić siebie i ją szczęśliwszymi. Proste, prawda?

2. „Mydło, żel anty-trądzikowy, peeling gruboziarnisty, krem do mojej grupy wiekowej…”

Oto przepis na skórę błagającą o pomstę do nieba! Zacznę od najmniej krzywdzącego błędu, czyli wybierania kosmetyku na podstawie przeznaczenia do grupy wiekowej. Tak się składa, że w przypadku, gdy idziemy do apteki i bierzemy do ręki ulotkę, na której napisane jest, że można używać tylko wtedy, wtedy i wtedy – wtedy właśnie stosujesz lek i w ŻADNYM innym wypadku, dopóki lekarz nie powie inaczej.

W kwestii kosmetyków, na których opakowaniach widnieją liczby (25+, 40+, 75+) są to tylko liczby, a nie zalecenia, których musimy się trzymać. Jest to w dużej mierze chwyt marketingowy, aby kobiety uważały kosmetyk za dużo bardziej dobrany do ich potrzeb niż ten, na którym wieku nie ma lub zwyczajnie widnieje inny, niż ten, który mają zapisany w dowodzie. Ten wiek może być też niczym innym jak wskazówką, ale jedyne czym powinnaś się kierować są potrzeby Twojej skóry.

Kolejną kwestią są kosmetyki anty-trądzikowe. Zdarzają się osoby, które po stosowaniu takowych są zadowolone z efektów ich działania i mogą nam pokazać dowody na swojej twarzy. Jednakże, zdarzają się też takie (i jest ich naprawdę sporo), którym te kosmetyki narobiły więcej szkód niż dobroci. A dlaczego? Powód jest całkiem logiczny. Często producenci tego typu kosmetyków głoszą o tym, że ich produkty pozbywają się nadmiaru sebum, więc Twoja skóra automatycznie przestaje być tłusta. Jedyny problem polega na tym, że nasza skóra potrzebuje sebum, również cera trądzikowa. W chwili, gdy kosmetyk całkowicie je zmyje z naszej twarzy, gruczoły zaczną wariować i produkować go jeszcze więcej, co prowadzi do jeszcze większego wysypu. Błędne koło, prawda? Dlatego właśnie nigdy nie można doprowadzić do wysuszenia skóry twarzy.

A jak to właściwie jest z tym mydłem? Podstawowy problem mydła jest taki, że jego pH różni się od pH naszej skóry. Ono posiada odczyn zasadowy, a nasza skóra odczyn kwaśny. Co z tego wynika? Coś, co może zaobserwować każdy, kto umyje twarz mydłem. Skóra jest wysuszona i ściągnięta, co kończy się tak, jak opisałam to w poprzednim akapicie. Niektórzy twierdzą, że po takim oczyszczaniu wystarczy użyć odpowiedniego toniku i kremu, a wszystko wróci do normy. Sama tego nigdy nie próbowałam, preferuję jednak łagodne żele, ale jeśli któraś z Was tak robi, napiszcie mi o tym 🙂

No, a na koniec peeling. Peelingi gruboziarniste bywają naprawdę świetne, dopóki nie masz cery trądzikowej lub wrażliwej. Można się zdziwić i powiedzieć: jak to? Przecież cera trądzikowa potrzebuje złuszczania! Owszem, ale niekoniecznie mechanicznego. Peeling mechaniczny, a do tego jeszcze gruboziarnisty może podrażnić, poranić, a także roznieść bakterie i spowodować wysyp. Dlatego właśnie osoby, które zmagają się z trądzikiem lub te, które są posiadaczami skóry wrażliwej, powinni postawić na coś delikatniejszego, np. peeling enzymatyczny.

3. „Ale mi się zrobił pryszcz. Rośnie, czuję, że jest coraz większy…”

Aj, no i tu się zaczyna wyzwanie. Na twarzy pojawił się intruz. Na początku wyczuwasz go palcem – jeszcze mały. Potem czujesz, że jest jeszcze większy. O! pojawił się czubek. No to wyciskasz… I po kłopocie. Ale czy na pewno?
Dotykanie twarzy, a tym bardziej wyciskanie nigdy, przenigdy nie pomoże w walce z trądzikiem. Ta pierwsza czynność nie jest wcale dużo mniej szkodliwa niż druga. Nasze ręce nie zawsze są pozbawione bakterii i brudu. Gdy dotykamy twarz przenosimy na nią to, co się na nich znajduje. Gdy dotykamy intruza, powinniśmy mieć na uwadze to, że jakieś bakterie zagnieździły się i tam, a dotykając, zwyczajnie je roznosimy. Tak samo jest, gdy wyciskamy krosty. Bakterie roznoszą się po całej twarzy i nie ma szans, żeby nie pojawiło się coś nowego.

4. „Zmęczona jestem. Jutro rano umyję twarz…”

Nie, nie i jeszcze raz nie! To był największy błąd, jaki mogłam popełnić. Nie myślałam wtedy o tym, że moja skóra nie może oddychać; że powstają na niej wolne rodniki, które chcą mnie postarzeć; że przez swoje lenistwo doprowadzę do powstawania niedoskonałości. Teraz nie ma opcji, żebym nie oczyściła twarzy przed pójściem spać. Zresztą, o oczyszczaniu pisałam wyczerpująco tutaj 🙂

5. „Jak kupię ten za stówę, to już na pewno wszystko naprawi!”

Niestety, największym błędem naszej pielęgnacji jest jednak to, że działamy tylko od zewnątrz. A jednak niezależnie od tego jak drogich kremów, peelingów czy maseczek będziemy używać, jeżeli nie będziemy myśleć o tym, co dostarczamy naszemu organizmowi, kosmetyki mogą nam niewiele pomóc. Największym wrogiem naszej skóry jest cukier. Nie oszukujmy się, wszelkiego rodzaju fast-food, chipsy, chrupki, mogą odcisnąć swój ślad na naszej skórze. Z drugiej strony nie popadajmy w skrajności – jeżeli zjesz coś niezdrowego raz na jakiś czas, twarz Ci nie odpadnie 😀 Najważniejsze jest, by pamiętać o zdrowym żywieniu – warzywach, owocach, a także wielu innych wartościowych pokarmach.

No dobrze, na dzisiaj to tyle z mojej strony. Zaprezentowałam Wam kilka błędów, które sama kiedyś popełniałam, a wyeliminowanie ich z mojego życia nieco mi je ułatwiło. Pamiętajcie jednak, że problemy skórne niekoniecznie muszą mieć swoją podstawę w tym, co opisałam. Chociażby teraz, sama zmagam się niedoskonałościami, jednak ich źródła należy dopatrywać się w hormonach. Niektórych rzeczy niestety nie przeskoczymy tak łatwo. Dlatego warto konsultować się w pierwszej kolejności z lekarzem, który może Was zbadać i w razie potrzeby zastosować odpowiednie leczenie. Nigdy o tym nie zapominajcie!
A chętnych zachęcam do podzielenia się swoimi pielęgnacyjnymi błędami, które teraz są już częścią przeszłości 🙂

6 przemyśleń nt. „Błędy w pielęgnacji, które sama kiedyś popełniałam.

  1. Pewnie są gdzieś takie szczęściary, które nie popełniły ani jednego pielęgnacyjnego błędu 🙂 Ale jak to mówią, człowiek uczy się na błędach, do tego mamy mnóstwo możliwości, czy wyszukać informacje, czy udać się po specjalistyczną pomoc, no i w sklepach też mamy spory wybór. Kiedyś tego nie było, lub było baaaardzo ograniczone, więc siłą rzeczy błędy się popełniało. I to jakie! Teraz jednak wyznaję zasadę, że nasz wygląd i zdrowie w dużej mierze zależą od tego, co jemy. I to jest to, co na zwracam największą uwagę w tej chwili.

  2. ja nie zapomnę jak miałam szał na włosy…. miałam po 10 szamponów, 17 odżywek w domu… a potem doszło do mnie że po co mi to. że zamiast pomagać to kudłom szkodzę;/ o się ogarnęłam:)

    1. No zdarza się czasem, no ale 10 różnych szamponów w tym samym czasie to jeszcze nie miałam 😀 Grunt, że się opamiętałaś i szał przeszedł 😀

  3. Sama kiedyś popełniłam podobne błędy,
    Ja dobieram kosmetyki w zależności od potrzeb. Mam produkty które używam dla młodych od 16+ a czasami takie co niby są dla 45+ a mam 30 🙂
    Choćbym wracała na czworakach do domu to mordunie muszę umyć 🙂 i nałożyć choćby krem. Sama większą uwagę zwracam na bogatą pielęgnację i to abym ja jak i moja skóra była zadowolona 🙂

    1. No i to rozumiem <3 Dobieranie kosmetyków według potrzeb, a nie tego, co napisał producent na opakowaniu.
      I zmywanie makijażu po każdym dniu, najważniejszy punkt 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *