„Miłość w czasach zarazy”, czyli o tym, jak romans wszech czasów odebrał mi apetyt.

Są takie książki, do których aż ręce świerzbią, a oczy szczypią w niecierpliwym oczekiwaniu na przeczytanie. I moje oczy nie mogły się doczekać, bo niejedna internetowa recenzja krzyczała drukowanymi literami, że „Miłość w czasach zarazy” to romans wszech czasów. Jak mogłam postąpić inaczej? Ciekawa wszystkich zapierających dech w piersi romansów, pognałam do biblioteki i ją wypożyczyłam. Modliłam się, by mnie nie zawiodła. Jedno jest pewne – to jest DYLEMAT wszech czasów!
 
A o co właściwie tyle hałasu? Otóż ta pozycja to nic innego jak historia o miłości. O miłości długo niespełnionej, wyidealizowanej i sprawiającej ból. Czytelnik przez wiele lat śledzi losy Florentina Arizy – wielkiego marzyciela i poety, który obdarzył Ferminę Dazę miłością wieczną, żyjącą na przekór wszystkiemu i wszystkim. Jest to opowieść o tym jak wiele upokorzeń można znieść, ile czasu przeczekać, a może i zmarnować i jak łatwo pomylić cielesność z miłością. Florentino czeka na swoją pierwszą miłość do chwili, w której ludzie już tęsknią za ostatnią, a czytelnik musi doczytać książkę do ostatnich stron, by dowiedzieć się czy w końcu się doczeka.
 
Czytałam tę książkę ponad miesiąc, ale nie dlatego, ponieważ trudno przez nią przebrnąć. Nie powiedziałabym tego. Byłam wręcz miło zaskoczona zręcznością autora, który pomimo minimalizmu, jeśli chodzi o dialogi, nie zanudzał, z zaskakującą łatwością przemieszczał się z jednego miejsca do drugiego, pomiędzy bohaterami i latami, które nieubłaganie mijały. To był majstersztyk. Jednakże, czytelnik w przypadku tej lektury nie śledzi pasjonującej akcji, nie ma tam żadnego powstania, wojny, a nawet ataku kosmitów czy rosyjskiej mafii. Autor opowiada nam historię trojga ludzi i ich trójkąta miłosnego. Opowiada nam ją przez wiele kilkudziesięciostronicowych rozdziałów. Ta forma snucia opowieści sprawiała, że w dowolnym dla siebie momencie mogłam ją zamknąć i odłożyć na bok. Nic nie wierciło mi dziury w brzuchu i nie mówiło „Jeszcze jeden rozdział! Zobacz, co się stanie na drugiej stronie!”. Dlatego też tyle czasu zajęło mi skończenie jej.
 
Wiem doskonale, że wiele osób odnajduje w głównym bohaterze wzór kochanka – pewnie dotyczy to kobiet. Przecież tyle lat na nią czekał, pisał wiersze, patrzył tęsknym wzrokiem, marzył po nocach i nigdy przenigdy nie zrezygnował. Mnie Florentino chwilami drażnił, a wręcz budził odrazę. Nie podobał mi się jego styl życia, relacje, jakie nawiązywał z kobietami i on sam, jako człowiek. Nie do końca rozumiałam jego czekanie, na śmierć małżonka Ferminy, która przecież dla niej samej była tragedią, a dla niego miała być zielonym światłem. Wydawał mi się zbyt melodramatyczny, trochę jak Werter, który kochał miłością, którą sam do końca nie rozumiał i nie znał. Żył obok prawdziwego życia, z głową w chmurach, co często dodaje postaciom uroku, w jego przypadku mnie to denerwowało. A w dodatku (UWAGA! Mini spoiler!) romans osiemdziesięcioletniego faceta z czternastoletnią dziewczynką był dla mnie po prostu nie do przyjęcia.
 
To, co podobało mi się w tej książce, to nie historia miłosna, a talent autora i kreacja postaci Ferminy Dazy, którą szczerze polubiłam. Pisarz był mistrzem, wiedział, co robić piórem, lecz moim skromnym zdaniem główny bohater jest istną porażką. Nie wzruszała mnie jego tragedia, nie poruszała miłość, która bardziej przypominała obsesję. Książka jest piękna, warta przeczytania, jednak we mnie główny bohater pozostawił niesmak. Dałabym tej książce 7 punktów na 10 ze względu na to, że jest wspaniale napisana.

6 przemyśleń nt. „„Miłość w czasach zarazy”, czyli o tym, jak romans wszech czasów odebrał mi apetyt.

    1. Też miałam długą przerwę w czytaniu, bo nie potrafiłam sobie zorganizować czasu, ale jakoś ostatnio udaje mi się to robić w tak zwanym „międzyczasie” 😀

    1. Owszem, w kwestii samego stylu pisania, zawsze w moich oczach będzie mistrzem. O tej książce też słyszałam i mam w planach po nią sięgnąć 🙂

Odpowiedz na „MisioszuszkiAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *