PODSUMOWANIE ROKU 2016 – TOP 5 książek, które warto było przeczytać

Rok 2016 powoli zmierza ku końcowi. Minęły święta, Sylwester za pasem, dlatego postanowiłam zrobić krótki cykl postów, podsumowujących ten rok. Pewnie niewielu z Was o tym wie, ale te 365 dni, było dla mnie niesamowicie owocne i zmieniło moje życie na zawsze. Wydarzyło się tak wiele rzeczy – w większości tych dobrych, że wręcz obawiam się, iż w chwili, gdy wybije godzina dwunasta 31 grudnia, obudzę się i wszystko okaże się być tylko snem.

Nie czas jednak na dołowanie się wyimaginowanymi problemami. Czas przejść do konkretów. Zaczniemy delikatnie, czyli porozmawiamy sobie dziś o 5 książkach, przeczytanych przeze mnie w roku 2016, które zmieniły moje życie, poruszyły mnie lub po prostu strasznie mi się podobały.

Przyznaję się bez bicia, że nie zaszalałam z czytelniczym wynikiem, ponieważ udało mi się przeczytać zaledwie kilkadziesiąt książek, nie dobiwszy nawet do 50. No cóż, jeżeli miałabym odnaleźć jasne strony tej sytuacji, powiedziałabym, że dzięki temu łatwiej mi będzie wybrać 10 najlepszych. Wybrnęłam!

Wiecie doskonale, że nie lubię przedłużać, preferuję szybkie przechodzenia do sedna. Dlatego zapraszam do przeczytania mojego rankingu 🙂

Miejsce 5. 

„Służące”

sluzace

Ubóstwiam książki, które nie tylko oferują historię do opowiedzenia, bohaterów do polubienia, ale również i naukę do przetrawienia. Autorka wraca do lat 60. XX wieku, porusza tematy nietolerancji rasowej i wrzuca czytelnika w sam środek tematu, tak by mógł niemalże na własnej skórze przekonać się jak to wyglądało z różnych perspektyw – wyrachowanych białych panienek; tych, którzy wierzyli w równość oraz tych, którzy bali się o nią walczyć, lecz… walczyli. Jak czuły się służące? Jak zachowywały się ich „panie”? Jak wyglądało ich codzienne życie? Jeżeli ktoś jest ciekawy, gorąco zachęcam do lektury, bo ona odpowie na te pytania i prawdopodobnie również na te, które pojawią się w trakcie czytania 🙂

Miejsce 4. 

„ Jedz, módl się, kochaj”

jedz-modl-sie-kochaj-b-iext39111262

Pamiętacie post o hinduizmie i o tym, że trzeba sobie czasem odpuścić? (Jeżeli ktoś nie wie, tutaj link: Klik).  To właśnie ta książka zainspirowała mnie do jego napisania. Duchowa podróż po jednych z najpiękniejszych miejsc na świecie? Poszukiwanie przyjemności w życiu? Odnalezienie wewnętrznego spokoju? Medytacje, wstawanie o świcie i sprzątanie świątyni? Przyznaję, były rzeczy, które nie do końca rozumiałam lub się z nimi zgadzałam. Niemniej jednak ta książka była dla mnie prawdziwą przygodą. Wiele dzięki niej zrozumiałam.

Dla niewtajemniczonych: główna bohaterka, a przy tym autorka książki, wyrusza w podróż swojego życia. Jej życie zdążyło się wywrócić do góry nogami, a ona spakowała manatki i dochodziła do siebie w Italii, Indiach i Indonezji. Sama nigdy nie pogardziłabym taką wycieczką.

Jeszcze bardziej rozpaliła we mnie pragnienie wyjazdu do Włoch, ale przede wszystkim sprawiła, że nie chciałam przerzucać kartek jedna za drugą i brnąć do przodu. Chciałam się nią delektować! I wiem na pewno, że do niej jeszcze wrócę.

Miejsce 3. 

„Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji”

sekrety-urody-koreanek-elementarz-pielegnacji-b-iext43266961

Uroczy różowy poradnik, dotyczący koreańskiej pielęgnacji cery? To oczywiste, że w końcu musiał trafić w moje ręce – i trafił. Jeżeli ktoś śledzi moją stronę to wie, że już pisałam Wam o koreańskim oczyszczaniu (tu) i nawilżaniu (tu) na podstawie tej właśnie pozycji.

Co mi się w niej podobało? Na pewno sposób pisania samej autorki, która właściwie prowadzi z czytelnikiem rozmowę; pisze w sposób przystępny. Liczne ilustracje są miłe dla oka, a poza tym spójrzcie na tą okładkę – czy można jej nie kochać?

No dobrze, ale co poza jej wyglądem? Sama stosuję się do rad zawartych w tym właśnie poradniku i zauważyłam przede wszystkim dwie rzeczy: moja skóra nie ma już problemu z przesuszaniem. Nawet, gdy nie posmaruję twarzy kremem, nie jest ściągnięta, nie łuszczy się. A drugą sprawą jest, a właściwie była, pozioma zmarszczka na czole, która śniła mi się po nocach. Niedawno zauważyłam, że zniknęła, umarła, przepadła! Takie efekty w 100% mi wystarczą.


Miejsce 2.

” Cudowne i osobliwe przypadki Avy Lavender”

ava-okladka-fin

 

Ja już nawet słowem się nie odezwę na temat tej przepięknej okładki. Nie wolno przecież oceniać książki przez jej pryzmat! Ale nawet i bez tej okładki, ta pozycja była dla mnie ogromnym zaskoczeniem i radością. Niecodziennie czyta się o dziewczynce, urodzonej ze skrzydłami. I kiedy sceptycy zmarszczą nos i powiedzą: „kolejny anioł”, ja ich zaskoczę totalnie, bo Ava aniołem nie jest! I w tym momencie opada szczęka, bo skąd więc te skrzydła?

Chociaż w tytule widnieje imię Avy i wszystko sprowadza się do niej, jest to właściwie historia rodu – niezwykłego, magicznego. Książka przepełniona istotami z różnych światów, tajemnicą, smutkiem i całą gamą innych emocji. Sądziłam, że po przeczytaniu „Harrego Pottera” już nic nie przyprawi mnie o to specyficzne uczucie przedarcia się do innego świata. Myliłam się.

Miejsce 1. 

” Pięć osób, które spotykamy w niebie”

5 osob:5 osob

O tej książeczce pisałam już TU, dlatego teraz powiem w wielkim skrócie. Sądziłam, że temat drogi z Ziemi do Nieba mam już mniej więcej obeznany, ponieważ różne lektury przedstawiały różne teorie, a część z nich się pokrywała. Nie powiem, żeby ta książka mnie zaskoczyła pod względem schematu, który pojawiał się już wcześniej. Jako osoba, która nie zawsze kupuje treści Paula Coelho, do wszelkich bardziej filozoficznych pozycji podchodzę z nutą niepewności i sceptycyzmu. Tym razem okazało się to być zupełnie niepotrzebne.

Wspomnę w dwóch słowach o fabule: główny bohater po swojej śmierci, zanim trafi przed oblicze Boga, ma za zadanie spotkać się z pięcioma osobami, które odegrały w jego życiu jakąś rolę. Muszę przyznać, że najbardziej zadziwia ich wybór. Człowiek mógłby pomyśleć, że spotka mamę, tatę, brata, siostrę, ale nie spotka nawet stryjka! Efekt zaskoczenia murowany.

Jest to jedna z tych mądrych książek, które mają za zadanie nas czegoś nauczyć. Muszę jej to przyznać: uczy. Czytałam inną książkę autorstwa Mitcha Alboma pt. „Zaklinacz czasu” i według mnie, dużo jej brakuje do tej. Niebo i ziemia 😀

No dobrze, tym nieco filozoficznym akcentem będę kończyć ten wpis. Nim to jednak zrobię, chciałabym wspomnieć o pewnym wyróżnieniu, czyli o książce, która chociaż nie uplasowała się na miejscach w pierwszej piątce, jest warta kilka słów. Chodzi mi tutaj o „Elementarz stylu” autorstwa Kasi Tusk.

Zrzut-ekranu-2015-08-24-o-09_20_39

 

Z tego zakupu jestem niewyobrażalnie zadowolona, tak samo jak z faktu przeczytania tej książki. Jako osoba, która wciąż uczy się tego, jak chce wyglądać, w co się ubrać i jak pomalować, wszelkie wskazówki przyjmuję z radością. A szczególnie radosna jestem, gdy porady okazują się być skuteczne. Tak właśnie było w przypadku tej lektury. Nie tylko zrobiłam porządek w szafie, ale również nauczyłam się kupować tak, aby wszystko do siebie pasowało. Jakie kolory można ze sobą łączyć? Jak przestać spędzać godziny na wybieraniu stroju przed wyjściem? Może jest jakiś sposób, by po prostu zajrzeć do szafy, sięgnąć po pierwszą rzecz i wyglądać dobrze? Jest! Jest! Jest!

Mistrzem jeszcze nie jestem, ale pilnym uczniem i wierzę, że z czasem osiągnę perfekcję.

No dobrze, tym razem jest to faktyczny koniec, bez kolejnych niespodzianek. Już teraz zapraszam Was do oczekiwania na kolejny post z rocznym podsumowaniem!

A co z Waszymi książkowymi ulubieńcami? Możecie polecić mi coś na rok 2017? 😀

Chcesz być na bieżąco z postami? Polub nasz fanpage! Klik!

 

 



6 przemyśleń nt. „PODSUMOWANIE ROKU 2016 – TOP 5 książek, które warto było przeczytać

  1. „zaledwie kilkadziesiąt” – to i tak o wiele więcej, niż mi się udało… niestety najczęściej czytam podręczniki akademickie :/

  2. Z podanej przez Ciebie listy znam jedynie te modowo-urodowe pozycje 🙂
    Do Służących mnie nie ciągnie, bo widziałam już film 🙂 Ale życzyłabym sobie gdyby były napisane w klimacie „Smażonych, zielonych pomidorów” 🙂
    Za to chętnie sięgnę „…przypadki Avy Lavender

    I cóż. Na koniec dodam, że nie jestem tu przypadkowo, bo właśnie publikuję recenzję Twojej książki i zbieram szczękę z podłogi 🙂
    Taka dawka humoru i świetnego słowa była mi potrzebna 🙂

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku i kolejnych spełnień literackich 🙂

    1. Dziękuję raz jeszcze 🙂 Takie słowa to kopniak motywacji dla autora. Cieszę się, że przypadła do gustu i polecam się na przyszłość 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *