NAJWAŻNIEJSZY kosmetyk w damskiej kosmetyczce!

Pierwsze i najważniejsze pytanie, jakie nasuwa się, gdy myślę o naszym ukochanym Słoneczku, to: Dlaczego opalenizna, która tak pięknie wygląda, miałaby zabierać mi młodość i urodę? Mało tego! Czemu zdarza jej się odbierać nam zdrowie?!

Parę lat temu pomyślałam sobie, że nie chcę się obudzić w wieku lat pięćdziesięciu i z namaszczeniem kupować kilogramy kremów przeciwzmarszczkowych, mając nadzieję, że cofną czas o dwadzieścia lat. Dużo łatwiej jest – będąc trzydzieści lat wstecz – zadbać o skórę tak, żeby zmarszczki jeszcze długo nie musiały zaprzątać moich myśli. I jeżeli spytacie mnie o NAJWAŻNIESZY kosmetyk, bez którego z domu się nie ruszę, odpowiem Wam bez ani chwili zawahania: filtr przeciwsłoneczny.

Zgadza się, mówię o tym kremie, z którym odpowiedzialne mamy zawsze ganiają swoje pociechy po plaży i smarują je całe na biało. Cóż, dzieci jeszcze nie wiedzą, że mają być wdzięczne. Krzywią się i płaczą, zamiast dojrzale odpowiedzieć: Dziękuję, matko; dzięki tobie nie grozi mi ani przedwczesna starość, ani nowotwór.  Kiedyś może okażą wdzięczność, choć bardziej prawdopodobne, że nigdy tego nie zrobią. Mogą natomiast kilkanaście lat później wylegiwać się na plaży, nie smarując się niczym i myśląc, że bez filtra słońce „szybciej złapie”. Słońce złapie, ale skóra odwdzięczy się za kilka lat. Niekoniecznie czymś dobrym.

Filtry przeciwsłoneczne nie należą do kategorii kosmetyków, dzięki którym będziesz mogła oglądać jak Twoja skóra z dnia na dzień robi się coraz piękniejsza. Ich zadaniem nie jest upiększanie Cię, lecz ochranianie przed szkodliwym dla Twojej skóry promieniowaniem. Nie martwisz się na razie zmarszczkami, które mogą się pojawić, bo jesteś na to za młoda? W takim razie zastanów się nad tym, że filtr ochroni Cię nie tylko przed przedwczesną starością, lecz również rakiem.

Ale co to w ogóle znaczy, że filtr chroni mnie przed promieniowaniem UVA i UVB?

Samo UV oznacza promieniowanie ultrafioletowe  i dla naszej skóry oznacza nic innego jak śmierć, ponieważ niszczy DNA jej komórek. Sprawia, że kolagenowi i elastynie możesz powiedzieć tylko i wyłącznie „Żegnaj”.

Literka „A” oznacza, że to promieniowanie nie tylko może zagwarantować Ci raka, ale również zniszczy kolagen w Twojej skórze, czyli coś, co jest ci bardzo potrzebne, jeżeli chcesz mieć cerę idealną. Powinien być to Twój wróg numer 1. Promienie UVA atakują wewnętrzne warstwy skóry.

Literka „B” natomiast mówi nam, że promieniowanie nie przenika tak głęboko jak „A”, jednakże to ono jest w głównej mierze odpowiedzialne za nowotwory skóry. To ono również powoduje oparzenia słoneczne, których wszyscy zgodnie nienawidzimy. Promienie UVB atakują zewnętrzne warstwy skóry.

Jak więc mam się Słońcu nie dać?

Zainwestuj w filtr. Nie musi być to duży wydatek. Sama wiele lat stosowałam filtr firmy Ziaja (SPF 50+) i chociaż w najbliższym czasie zamierzam wypróbować coś droższego, myślę, że spisywał się świetnie. Dobrze zgrywał się z moją suchą skórą, nawilżał ją i współgrał z makijażem. Obawiam się, że mógłby być problematyczny dla osób z tłustą cerą.

Warto wspomnieć w kilku słowach, że istnieją dwa rodzaje filtrów: mineralny i chemiczny. Ten pierwszy działa jak mur, przez który Słońce się nie przedostanie, ponieważ uniemożliwiają mu to dwutlenek cynku i tlenek cynku – typowe dla tego typu filtrów. Po taki właśnie filtr powinny sięgnąć osoby, które poszukują łagodnego kosmetyku, który nie podrażni delikatnej skóry.
Filtr chemiczny pochłania promieniowanie słoneczne. Działa dopiero po około 15 minutach od nałożenia, podczas kiedy mineralny działa od razu. Filtry chemiczne nie pozostawiają raczej śladów na skórze, są lżejsze od mineralnych. Opinie na temat filtrów chemicznych są podzielone – niektórzy uważają, że mogą przeniknąć do krwiobiegu i wywołać różnego rodzaju reakcje alergiczne, inni te stwierdzenie negują. Jeżeli się o to obawiasz, bez wahania możesz sięgnąć po filtr mineralny.

Co to SPF?

Nie wchodząc w szczegóły, SPF wskazuje nam po prostu w jakim stopniu filtr chroni nas przed Słońcem. Zapewne doskonale wiesz, że stosując filtr z SPF 20 opalisz się łatwiej niż w sytuacji, gdy zastosujesz SPF 50. Im wyższy SPF, tym lepiej ochroni Cię przed tym, co złe.

Jak mam to stosować na co dzień, skoro po nałożeniu mam całą twarz białą jak ściana?!

Nie martw się, mam tak samo! A jeśli mnie czasem widujesz, wiesz, że nie chodzę po mieście z warstwą białego kremu na twarzy. Filtr stosuje codziennie przed nałożeniem kremu BB czy też podkładu, po dokładnym oczyszczeniu twarzy. Jedyne, co muszę zrobić, to dać mu kilka minut na wchłonięcie się, czasem wklepuję lub przykładam chusteczkę do twarzy, by zebrać niechciane resztki. Po chwili nie ma już białych śladów, a skóra jest gotowa na makijaż i wyjście. Ponadto, na rynku jest dostępne też wiele filtrów, które nie pozostawiają białych śladów. Wystarczy dobrze się rozejrzeć!

No dobrze, mogę się na ten filtr zgodzić, ale po co go nakładać w zimę lub w pochmurne dni?

Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta: Słońce nigdy nie przestaje świecić. Nawet, gdy go nie widzisz, jego promieniowanie potrafi przedostać się przez chmury i atakować cię z podobną mocą, jak w słoneczne dni. A w zimę? Prawie 100% promieni odbija się od śniegu i celuje prosto w Twoją bezbronną twarz. Jesteś w budynku, ale siedzisz przy oknie? Przykro mi, znów Cię dopadnie.

Niestety! Poranna toaleta i posmarowanie buzi filtrem nie wystarczy nam na cały dzień, bo po kilku godzinach traci on swoje właściwości. Dlatego co jakiś czas warto powtórzyć rytuał J Ale! Jeżeli postawisz na podkład lub krem BB z filtrem, wystarczy, że poprawisz makijaż, a upieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu!

Na zakończenie…

To naprawdę nie musi być ani skomplikowane, ani drogie. Jako osoba, która przez lata stosowała filtr za kilkanaście złotych, mogę Wam to poświadczyć. Możliwe również, że za jakiś czas pojawi się na stronie zestawienie taniego filtra oraz drogiego i porównanie ich zalet czy wad. Ochrona przed Słońcem nie musi oznaczać totalnych zmian w codziennej pielęgnacji. Wystarczy każdego ranka zamiast kremu, potraktować twarz filtrem, a za kilkanaście lat sama sobie za to podziękujesz, gdy zazdrosne koleżanki będą pytały o numer do tak świetnego chirurga plastycznego. Po co dorabiać lekarzy? 😀

Polub nasz fanpage i bądź z postami na bieżąco! Klik!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *