Komedia romantyczna: „Bridget Jones 3” – Czy Bridget powróciła w wielkim stylu?

Jeżeli śledzicie moją stronę, wiecie pewnie, że jestem ogromną fanką Bridget Jones. Przeczytałam wszystkie trzy części, które się do tej pory ukazały i z zadowoleniem podreptałam do kina na „Bridget Jones’s baby”, które jak sądziłam, będzie zakończeniem przygód tej urzekającej blondynki bez krzty wdzięku czy powabu. Jak bardzo się  pomyliłam!

Zacznijmy może od tego, że sam zwiastun dał mi wyraźnie do zrozumienia, że książka niewiele ma wspólnego z najnowszą produkcją. Mocno mnie zmylił, lecz sądziłam, że być może zmiany będą niewielkie. Tymczasem, okazało się, że film jest dokładnie tym, co mogłoby się wydarzyć pomiędzy drugą i trzecią częścią książki. A więc jeżeli wciąż masz w planach przeczytanie tej ostatniej i unikasz tego seansu, gdyż obawiasz się spoilerów, możesz odetchnąć z ulgą. Z książką nie ma to nic wspólnego. Tym bardziej rodzi się we mnie nadzieja, że powstanie cześć czwarta!

bridget-joness-baby-renee-zellweger-reviews

Ale przejdźmy do fabuły. Bridget ma czterdziechę na karku, kolejne urodziny spędza samotnie, ale przynajmniej może pochwalić się tym, że w końcu udało jej się stracić na wadze. W pracy zajmuje lepsze stanowisko, a z Markiem Darcym nie utrzymuje raczej kontaktu – do czasu. Bridget ma dosyć smętnych piosenek i samotnego dmuchania świeczek w urodziny, zamierza coś z tym zrobić. Skutkiem tej roboty jest nic innego, jak pozytywny wynik testu ciążowego. Jej marzenie w końcu się spełnia! Będzie miała ślicznego malutkiego bobaska, którego będzie mogła kochać, ubierać, zmieniać pieluchy w środku nocy, tylko… Tylko kto jest jego tatą? Nieszczęście w szczęściu jest takie, że istnieje dwóch potencjalnych ojców. W pierwszym narożniku mamy uroczego i nieziemsko bogatego Jacka Qwanta, matematyka, który wierzy, że opracował logarytm na podstawie którego może oszacować czy dana para do siebie pasuje. W drugim narożniku jest nasz Mark Darcy, którego wszyscy poznali i zdążyli pokochać już w poprzednich częściach. W panach budzi się nagła potrzeba założenia rodziny i konkurują ze sobą o względy Bridget, jakby mogło to mieć jakiś wpływ na wynik testu na ojcostwo.

bridget-jones-baby-emma-thompson-renee-zellweger

Powiecie, że jak zwykle Mark musi walczyć o miłość Jones z jakimś dupkiem, pokroju Daniela. Zdziwicie się, ponieważ Jack zachowuje się jak przykładny mąż i przyszły ojciec i wychodzi mu to na tyle dobrze, że widz niemalże do końca nie wie, po której stronie powinien stanąć. Panowie idą łeb w łeb.

A jakie wrażenia po wyjściu z kina? Może będzie lepiej, jeżeli wyznam ile razy wybuchłam śmiechem i dałam się zaskoczyć – wiele. Bridget Jones jak była antydepresantem, tak jest i pewnie nic tego nie zmieni. Mnóstwo przezabawnych scen, ciekawych dialogów, zwrotów akcji, a nawet życiowe lekcje, które dają do myślenia. Nie zapominajmy o genialnych aktorach, bez których ta produkcja nie miałaby najmniejszych szans. Patrick Dempsey, który wspaniale odegrał rolę czarującego matematyka, Colin Firth, który jako jeden z niewielu wie jak odegrać rolę Darcyiego i robi to bezbłędnie, oraz niezastąpiona Renee Zellweger, która jest wisienką na torcie! Ten film nie byłby tak wyjątkowy, gdyby nie ta obsada.

960x410_de3008bd100b1f4b40f3c697fbfa21ec

Jesteś fanem Bridget? Pędź czym prędzej do kina i absolutnie nie bój się rozczarowania! Nie jesteś, ale myślisz, że mógłbyś być? Zrób dokładnie do samo. Jeżeli zaś Bridget nie lubisz, ale jesteś ciekaw, co u niej słychać, też możesz iść. Przynajmniej się pośmiejesz! Polecam z całego serca!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *